Ze względu na warunki pogodowe jakie obecnie panują w Anglii, promotorzy obu klubów postanowili nie fatygować nas na stadion i już koło południa zapowiedzieli, że zawody nie dojdą do skutku.
Jutro Szwecja - Semi-final play-off
Dackarna Malilla - Piraterna Motala
godz. 19:00
Pojutrze mecz na który wszyscy czekają...
Falubaz Zielona Góra - Sparta Wrocław
godz.19:30
Do zobaczenia na Wrocławskiej...
Pewnie każdy liczył na obronę tytułu... Niestety nie udało się. Dobra passa została przerwana.
Byłem na tych zawodach. Pojechałem wspólnie z Mrówką, zajechaliśmy w ostatniej chwili. Weszliśmy do parku maszyn jak już chłopaki wyjeżdżali na prezentacje...
Zawody zaczęły się niezbyt udanie dla nas, już na początku dwie taśmy, potem upadki i wykluczenia z którymi nie do końca się zgadzaliśmy - polski sędzia niestety widział te sytuacje inaczej i zazwyczaj wykluczał Polaków. Strata powiększała się z biegu na bieg, aż w końcu szansa na złoty medal oddaliła się na tyle, że trzeba było się już skupić na walce o pozostałe medale. III miejsce - dla jednych porażka, dla drugich mały niedosyt, dla trzecich medal zawsze jest medalem, nieważne z jakiego kruszcu - do tej grupy zaliczam się ja...
Na pewno szkoda, pięć tytułów z rzędu do tej pory - szósty niestety trafia do Duńczyków. Mam nadzieję, że nie na długo i już w przyszłym roku wróci w odpowiednie ręce ;)
Pozdrawiam z deszczowej Anglii
Znalazła się chwilka na odpalenie laptopa.
Ten tydzień jest dość ciężki dla mnie, mój terminarz wygląda tak:
Poniedziałek: Swindon - Lakeside (3,3,1,3,2 = 12 pkt) - to chyba jeden z moich najlepszych meczy w Anglii. Miałem urodziny, więc czemu miałem sobie prezentu nie zrobić ;p
Wtorek: Gislaved - Malilla (def,wykl,0,2 = 2 pkt) - tu już było trochę gorzej, zatarłem jeden z moich najlepszych silników. W drugim wyścigu zostałem wykluczony za złe ustawienie się na starcie. W trzecim zerówka. W czwartym wprowadzone zmiany w motocyklu dały efekt i przywiozłem dwa punkty. Mimo, że zawody w moim wykonaniu nie były najlepsze, to drużyna i tak zdobyła punkt bonusowy, dzięki któremu awansowała na pierwsze miejsce po rundzie zasadniczej. Po zawodach szybko wyciągaliśmy silnik z ramy i przekazaliśmy znajomemu, który na drugi dzień miał zawieźć go do Janka. Szybkie pakowanie i wyjazd na podbój Czech. Z Gislaved do Pilzna jakieś 1300 km - oj było co jechać...
Środa: Pilzno - Pardubice, (3,3,2,3,3,2* = 16+1 pkt) - Do Czech zajechaliśmy około 14:00. Pogoda nie najlepsza. Godzina przed zawodami zaczyna padać deszcz. Pora iść się przebierać. Warunki w change room`ie kiepskie. Szatnia - 2 metry wzdłuż i 1 metr szeroka (wyobraźcie sobie jak ma tam wejść 16 zawodników). Postanawiam iść się przebrać do samochodu. Godzina 15:30 - pora na krótką próbę toru w deszczu. Wyjeżdżam jako pierwszy robię kilka kółek (były dziury jak cholera, a do tego ten padający deszcz...) - z motocyklem wszystko jest ok, więc po próbie żadnych zmian nie wprowadzamy. Przed samymi zawodami przestaje padać. Wyjazd do pierwszego biegu. Wszystko poszło tak jak należy pierwszy bieg - 3, drugi - 3, trzeci - 2 (Ferian wygrał ze mną start. Goniłem go 4 kółka - ostatecznie przegrałem o błysk szprychy), czwarty - 3, piąty - 3, nominowany musieliśmy wygrać ze Stachem na 5:1. Udało się, choć łatwo nie było. Stachu wygrał start, a ja musiałem gonić za Drymlem. Jechaliśmy koło w koło, aż w końcu wyczekałem na jego błąd i minąłem go na ostatnim łuku. Udało się! Wygraliśmy jednym punktem, a moja drużyna dzięki temu awansowała do fazy play-off.
Po zawodach chłopaki odstawili mnie na lotnisko w Pradze. O 21:55 miałem lot do Anglii. Po 2,5 godzinach czekania w końcu wsiadłem do samolotu. O 23:30 wysiadam na Gatwick`u. Szybki telefon do Mrówki gdzie jest?. Trochę czasu minęło zanim się znaleźliśmy - Gatwick, moim zdaniem najbardziej zakręcone lotnisko. Wsiadam do busa, poduszka pod głowę i szybki sen - ok. 1 w nocy zajeżdżamy do domu w Swindon. Po dość ciężkim, ale bardzo udanym dniu - idę wyrąbany spać...
Czwartek: Swindon - Wolves - A na te zawody właśnie czekam.
Piątek: Lakeside - Swindon,
Sobota: Free time!!!
Niedziela: Jadę do Rye House na DPŚJ - może się do czegoś przydam ;)
Trzy pierwsze imprezy mam już za sobą.
Tyle from Zengi Team na teraz.
Pozdro
Dziękuję wszystkim za złożone życzenia. Nie spodziewałem się że będzie tego tak dużo. Jeszcze raz dzięki.
Tego meczu miało podobno w ogóle nie być... Ale angielska pogoda zaskakuje każdego dnia, więc nie ma co się dziwić.
W torze w Peterborough jeździłem pierwszy raz i w sumie nie było najgorzej. Zdobyłem 5 punktów (2,2,1,d). Pierwsze wyścigi były ok, może poza ostatnim. Defekt pogrzebał szanse na start w 15 wyścigu - przyczyna (pęknięty wężyk doprowadzający paliwo do gaźnika). Paliwo lało się gdzie tylko popadło. Mimo, że próbowaliśmy zatamować lejące się paliwo, to niestety na nic się to zdało. Pojechałem pod taśmę w ostatnich sekundach. Zielone światło, wkręcam gaz i klapa - motocykl zaczyna przerywać i spadać z obrotów. Taśma poszła górę, chłopaki pojechali, ja zostałem już po starci daleko z tyłu. Przejechałem kółko na przerywającym motocyklu i niestety musiałem zjechać na trawę. Zszedłem z toru, byłem bardzo zły. Mrówka wziął motocykl. W boksie wyjaśniliśmy sobie co zrobić w przyszłości, kiedy taki przypadek pojawi się ponownie. Po tym wyścigu dla mnie zawody już się skończyły. Zapakowaliśmy motocykle i cały osprzęt do busa, szybka kąpiel i do domu. Jak wyjechaliśmy było już po 22. Do domu zajechaliśmy ok 1. Szybko do łóżka, żeby pospać chociaż z 3 godzinki. O 4 pobudka i wyjazd, po drodze zabraliśmy Leigh Adamsa (kangur akurat leciał tym samym samolotem co ja) i szybko goniliśmy moim niewygodnym busem na lotnisko do Bristolu. Zajechaliśmy godzinę przed odlotem. "Szybka odprawa" - stałem w kolejce z 20 min, daje celnikowi boadringpass, a on stwierdził że z nim coś nie tak i muszę iść tam gdzie nadają bagaże. Poszedłem poszukać i znalazłem. Znowu kolejka jak cholera i kolejne 20 min stania. W końcu moja kolej. Wytłumaczyłem o co chodzi - moim połamanym angielskim ;). Pani zrozumiała, co mnie zdziwiło ;p Dostałem świeżo wydrukowany boarding. Szybko pogoniłem w miejsce odpraw, już z daleka widzę, że kolejka większa niż była - znowu stanie (nogi już mi w d... wchodziły), znowu celnik - tym razem już mu nic nie przeszkadzało i mnie puścił. Kieszenie opróżnione, laptop z plecaka wyjęty - czas przejść przez urządzenie do wykrywania metali. Nic nie za pikało, więc szybko się spakowałem z powrotem. Zostało 20 min do odlotu, zerknąłem na gate z którego odlatuję mój samolot i szybko pogoniłem w jego kierunku. Zdążyłem! Na pokład wszedłem jako ostatni. Miejsca przy oknie zajęte, pozostało mi usiąść koło starszych pań. Siedzenie pierwsze z brzegu. Siadłem chwila i usnąłem, oczywiście co chwilę się przebudzałem, bo ktoś mnie szturchał. Dwie godziny lotu i w domu, ta myśl mnie pocieszała... W końcu lądowanie. Wysiadłem i pogoniłem w stronę odprawy paszportowej - znowu kolejka. Poszło dość szybko. Odprawiłem się! Dzwonię do Bimba z pytaniem gdzie jest. Powiedział że za 10 min będzie, więc postanowiłem iść na poranne Latte. Wypiłem - tego mi było trzeba ;) Wstaję idę w kierunku wyjścia wypatrując Suzuki z Bimbem. Czekam i czekam - deszcz pada, zimno. Mija 20 min podjeżdża. Wsiadam wkurzony do auta... 2 godzinki i w domu.
Dobra starczy już, bo się zanudzicie ;)
Pisaliście, że chcielibyście, abym zdradził Wam trochę szczegółów wyprawy do Anglii. Opisałem Wam jak wygląda powrót, wyjazd wygląda podobnie. Nie myślcie że będę opisywał tak szczegółowo każdy mój wypad na zawody!!! Wtedy nie miałbym czasu jeździć. Lecę na trening na 17.
Cały dzień popaduje deszcz. Przed chwilą dostałem informację od menagera, że "meeting tonight is rain off"
Jutro zawody w Peterborough - mam nadzieje, że wyjdzie jakieś słońce w końcu i odjedziemy zawody.
W sobotę powrót do Polski.
Pytając mnie o formę, przypuszczam że macie na myśli mój występ poniedziałkowy w Ipswich. Pewnie oglądaliście w TV...
To był fatalny dzień dla mnie - 3 upadki - takie zawody, to ja nie pamiętam żebym kiedykolwiek miał. Wszystko szło już od pierwszego wyścigu jak krew z nosa. Później być może pojawiło się już ciśnienie i za duża chęć wygranej, a przez to kolejne upadki. Jak dobrze, że ten występ mam już za sobą. Teraz również wiem że ten mecz nie miał większego wpływu na moja formę. W sobotę wróciłem do Zielonej Góry trochę poobijany. Na godzinę 18 miałem zaplanowany trening, ale ze względu na złe warunki pogodowe trening został odwołany. W meczu pojechaliśmy na sprzęcie, który wcześniej spisywał się bez zarzutów.
W zawodach zdobyłem 5 punktów plus 1 bonus. Wynik może nie najlepszy, ale było to spowodowane tym, że dwa razy niepotrzebnie wdałem się w walkę z Tomkiem Gollobem tuż po starcie. Biegi te mimo wygranych startów ostatecznie skończyły się dla mnie wykluczeniem w 2 wyścigu i zerem w 4 biegu. W pozostałych wyścigach zrobiłem to co do mnie należało. Nie zapominajcie, że w tym sezonie pełnię role zawodnika drugiej linii. Wiem że swoimi występami przynajmniej w Zielonej Górze przyzwyczaiłem Was do lepszych zdobyczy punktowych. Myślę że takie i lepsze zdobycze jeszcze przede mną w tym sezonie. Do zobaczenia na meczu z WTS Wrocław.
P.S.
Jaki wynik obstawiacie???
Kto by pomyślał, że my tam wygramy przed meczem???? Jak to kto - Ja ;).
Szkoda chłopaków z Gorzowa, bo mieli świetny sezon, ale po tym jak cieszyli się w Zielonej Górze z wyniku osiągniętego, to w sumie coraz mniej mi jest ich szkoda. Zdobyłem 8 pkt (2,2,0,2,2) - było nieźle choć w kilku wyścigach dałem się minąć. Była szansa zdobyć więcej punktów, ale mimo wszystko nie było źle i jestem bardzo zadowolony. Jedziemy dalej.... A kolegom z północy życzymy ,,Miłych Wakacji"
Tutaj będę starał się Was informować na bieżąco co aktualnie dzieje się u mnie, czy w moim teamie.
Takich informacji na pewno nie znajdziecie na żadnym portalu internetowym.
Wcześniej pisałem Wam własnymi słowami na Facebooku, teraz będę robił to tylko w dziale ZENGI JUST NOW!
Mam nadzieje, że będziecie odwiedzali ten dział jak najczęściej, a wtedy ja będę starał się Was nie zawodzić i będę wrzucał coraz to więcej wiadomości.
Pozdrawiam wszystkich moich fanów i zapraszam do częstych odwiedzin ZENGI JUST NOW!






Zobacz komentarze (38)